nic nie robienie męczy bardziej niż harówa przez cały czas pracy - we wrześniu czwartki i piątki nie mam co robić w pracy no ale muszę tam być...wracam bardziej zmęczona niż jakbym przerzuciła tonę węgla...echhh...
a mówiłam już że samochód M. mnie nie lubi i zawsze mi się psuje jak nim jadę?? oczywiście nigdy przy tym nie ma M. więc zawsze jest na mnie że coś źle robię. Chyba muszę się przyzwyczaić... albo zmienić samochód. Jednak ja wybieram opcję nr 1 - na drugą mnie nie stać:P
30.09.2006 :: 17:44 :: 212.76.33.102
snaeś
Proszę dać znak życia.
16.09.2006 :: 18:27 :: 217.99.128.147
butch
Zaliczony znaczy, że już tego nie pamiętam... ;)
14.09.2006 :: 23:36 :: 83.31.73.174
snaeś
Te auto robi Ci na złość!A za pomoc dziękuję,udało mi się zdać rzym bez wzywania do pomocy sił ciemności.Doprawdy nie wiem jak.
14.09.2006 :: 23:00 :: 212.191.170.241
outsiders
dobrze, ze taty się nie psuje jak jeżdżę :)
a jak K powiedziałam, że to ja bede autko nasze prowadziła, to teraz się co jakiś czas pyta - ale Ty naprawdę chcesz wszyskto tak sama?
heheh ;) Wariat
Pozdrawiam:*
14.09.2006 :: 19:44 :: 83.21.146.87
cobyniebylo
jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma :) pzdr
14.09.2006 :: 19:43 :: 83.17.37.210
dida
tak... nuda jest bardzo męcząca...