|
Gdybym żyła w czasach Freuda albo on żył w moich czasach, lista jego najsłynniejszych pacjentów wyglądałaby tak:
hmmm....a może do Junga bym się wybrała?? generalnie nie trawię psychoanalizy więc pewnie nie poszłabym do żadnego, a jeśli już to do tego, którego era aktualnie by była (Freud wcześniej, Jung później, ok 5-6 lat współpracowali ze sobą ale się pokłócili o psychanalizę i się rozstali:P) Przepraszam za naukowy wstęp ale jestem na etapie pisania pracy więc nieustannie trenuje naukowy (chociaż raczej pseudonaukowy:P) styl. Dużo prościej można by powiedzieć : o cholera jakie ja mam ostatnio chore sny... ale to byłoby takie zwyczajne, banalne i pospolite:)) Nie będę tu się rozpisywać nad treścią moich snów bo miejsca by brakło, czasu i ochoty ale są po prostu takie chore i zakręcone jak dawno już nie...i śnią mi się jeden za drugim, noc w noc...chyba jestem przemęczona...w sumie ile mój umysł może maglować wartości?? i jakoś daje upust własnej frustracji?? albo właśnie wręcz odwrotnie?? jakoś słabo się angażuje umysłowo w pisanie - jakoś mechanicznie to robię i mój mózg radzi sobie jak umie ze stagnacją i zastojem?? ech...z jednej strony dobrze, że w środę już do Gdańska jadę chociaż z drugiej strony - TAK BARDZO MI SIĘ NIE CHCE...!!!! ciekawa jestem czy w ogóle ktoś się połapie o co mi chodziło w tej notce?? jak komuś się uda to proszę podzielić się ze mną wnioskami bo ja sama nie wiem o co chodzi:P 30.11.2005 :: 12:53 :: 83.144.99.84 29.11.2005 :: 15:38 :: 195.82.184.66 28.11.2005 :: 19:59 :: 83.17.37.210 |
|
|