Image hosted by Photobucket.com

Dziś pozwoliłem słońcu, aby wstało wcześniej niż ja
Georg Christoph Lichtenberg


Wakacyjne pomysły...kilka tygodni przygotowań...kilka wycieczek daleko w miasto...mnóstwo nerwów zszarganych...tysiąc przygotowań, milion planów, zylion prób ale... nareszcie się udało!! Mam to co zaplanowałam...choć był już dziś moment (najgorszy z możliwych) kiedy się zdenerwowałam (najbardziej deliktane słowo wybrałam choć ono wcale nie oddaje stanu moich emocji wtedy) i chciałam się poddać, zrezygnować, iść do sklepu i kupić cokolwiek bo przynajmniej by było...ale nie, nie dałam się, wiem, że trzeba być twardkim a nie miętkim i...wysiliłam się na jeszcze raz i..się udało:) tzn jedna rzecz udała się dziś od razu, a druga była bardziej złośliwa i jakoś nie chciała współpracować ze mną...musiałam krzyczeć na nią, nawet uderzyłam ją (ale tak fatalnie, że to mnie bolało a nie ją:|)prosiłam i groziłam...ale w końcu okazało się, że to jednak ja rządzę i poddała mi się...chociaż swoje też zrobiła (ta druga rzecz) - w ostatniej chwili okazało się, że w takim kształcie nie może być, tzn może ale niekoniecznie wtedy jest fajnie i musiałam zmienić koncepcje...ale najważniejsze, że to do mnie należało ostatnie słowo w tej robocie i że to ja byłam podmiotem tej relacji a te rzeczy przedmiotami, a nie na odwrót:)
Nie wiem tylko czy mój plan nie spali na panewce bo...ktoś mnie widział...i widział co robię...a ja nie powiedziałam żeby milczał..ale mam nadzieję, że jest rozumną istotą i się domyśli...albo chociaż nie będzie miała okzaji nic, nikomu powiedzieć...
Ci wszyscy ludzie, którzy mi pomagali przy realizacji (była nas 5) same były zachwycone wykonaniem i twierdzą, że mogą być świadkami jeśli ktoś by nie uwierzył jak bardzo było mi z tym pod górę...a no i mam przybyć do nich i poinformować o minach po ujrzeniu:)

I jestem już szczęśliwa bo obie rzeczy leżą sobie bezpiecznie w szafeczce (tak, Kacha, tej zamykanej na kluczyk:P)i czekają na drugą część (która również nastąpi wkrótce - mam nadzieję tylko, że nie będzie już taka problematyczna:)i będą gotowe wylądować w ładnym świątecznym papierku albo torebce pod choinką:)

A teraz idę umierać na ból głowy...adios





27.11.2005 :: 21:11 :: 84.10.38.169
Kattie
do wanny tez z kluczami chodzisz?:>

24.11.2005 :: 19:24 :: 84.205.223.252
takisobieblog
no gdzie trzymam?? przy kluczach:p a jak jestem w domu to mam je w kurtce i raczej jestem u siebie w pokoju więc raczej marne szanse:P

24.11.2005 :: 19:03 :: 212.191.170.237
outsiders
no niech się spróbuje nie spodobac... ;p

24.11.2005 :: 18:32 :: 84.10.38.169
Kattie
phi ;p wiem gdzie kluczyk trzymasz:P
nie lubie Cie !!!! meczydusza:D

24.11.2005 :: 17:59 :: 195.82.184.66
river
mam nadzieję że jeszcze nie umarłaś :P :)
gratuluje wytrwałości i jej wymiernego efektu!! Pozdrawiam :*

ownlog :: powrót do przeszłości