|
Dziwne dni...dziwnie się czuję...trochę tak jakbym stała i patrzyła na wszystko co się ze mną dzieje, z boku...choć nie dzieje się nic niezwykłego ani złego...jest całkiem normalnie...chyba dlatego tak jest bo zabrałam się w końcu za pisanie pracy i jakoś ciągle myślę o niej, skupiła na sobie całą moją poznawczą uwagę, nie mogę się odciąć od niej nawet kiedy jej nie piszę...ona wyznacza moje odczucia, przeżycia...dziwne, dziwne...chyba mnie wciągnęło...mam tylko nadzieję, że jak skończę ten rozdział to już przestanę o nim myśleć...i właśnie jak tak mam, to upewniam się jeszcze bardziej, że jak juz pójdę do pracy to będę popieprzoną pracoholiczką - najlepiej się czuje, kiedy mam mnóstwo rzeczy do zrobienia w ekstremalnie krótkim czasie, mam wtedy tyle siły, tyle energii, mogę nie jeść, nie pić, nie spać a nawet nie myśleć o toalecie (bo szkoda mi czasu na głupoty)...wtedy jestem w swoim żywiole...ale ogromnym plusem zaistniałej sytuacji jest fakt, że liczę się z tym, że tak może być więc jestem świadoma zagrożeń...:) 16.11.2005 :: 21:32 :: 212.191.170.237 16.11.2005 :: 20:43 :: 150.254.145.206 14.11.2005 :: 21:55 :: 195.82.184.66 14.11.2005 :: 18:16 :: 83.22.110.112 13.11.2005 :: 23:34 :: 82.160.130.66 |
|
|