Image hosted by Photobucket.com

Dziś pozwoliłem słońcu, aby wstało wcześniej niż ja
Georg Christoph Lichtenberg


Boli mnie serce...musiałam zamówić sobie kilka, dokładnie 3 książki...boli mnie nie dlatego, że ze mnie jakaś analfabetka czy wróg publiczny nr 1 wszelkiego czytania...o nie, nie...ksiązki pochłaniam na kilogramy (choć teraz przez studia lekko się opuściłam)...tylko, że...no właśnie, ja je kupiłam bo musiałam a nie dlatego, że chciałam..no i wydałam na nie ponad 100zł, i to tylko po to, żeby potem umieścić je w bibliografii mojej pracy...ech...ciężkie jest życie studenta, szczególnie jak musi pisać pracę odtwórczą i po prostu przepisywać książki...a już szczególnie cięzkie jest jak po wymyśleniu sobie tematu pracy potem okazuje się, że temat ma ukryte gwiazdki (jak w reklamie kredytu JakiegośTam) - a bo nie ma literatury i dwa, z trzech rozdziałów muszę rozciągać jak starą gumę w majtkach żeby tylko napisać więcej niż 4 strony...a bo o kohabitacji nikt jeszcze nie pisał a ja nie mogę sama sobie wymyślać tylko "gruntownie zaprezentować teorię będącą podstawą moich badań"...a bo jakość życia w Polsce dopiero raczkuje więc niewiele osób się na niej zna a jeszcze mniej publikuje, a jak już publikuje to o jakości życia osób chorych...a bo promotorka kazała mi wymyślić algorytm do przeliczania wartości, ja oczywiście "zauhmałam" a potem wyszłam i pomyślałam sobie "fajnie, mogę wymyślić, tylko co to jest do cholery ten algorytm????...a bo brakuje mi osób do badania...a bo wydałam kolejną stówe na ksero testów i materiałów do badań...a bo mam już całej tej pracy dość i chyba wolę już mieć prezydenckie wykształcenie (oczywiście myślę o Kwaśniewskim a nie Wałęsie:P)

chociaż z drugiej strony jakby nie patrzeć moja promotorka bardzo mi pomogła, podpowiedziała mi mnóstwo rzeczy (które ja jednak nie wszystkie pamiętam bo oczywiście po co zapisywać jak można sobie pouhmać???), mam już część badań, jestem chyba najbardziej (a jak nie najbardziej to plasuje się i tak gdzieś w czołówce) posunięta w pisaniu - niektórzy nawet jeszcze tematu sprecyzowanego nie mają, metodologicznie moja praca jest bardzo zaawansowana, zaczyna mi się klarować w głowie wszystko przez co już całkowicie rozumiem problemtykę o której piszę...

no dobra, tak naprawdę nie jest tak źle..:)a to wszystko tylko dlatego, że po prostu już drugi dzień siedzę bez przerwy nad tym no i wydałam jednego dnia ponad 200zł (moich 200zł a nie np. mamy:P) na rzecz pracy...ale generalnie jestem z siebie dumna...tak sobie właśnie myślę teraz:)





02.11.2005 :: 20:16 :: 150.254.145.206
butch
200 zl... zbrodnia...

02.11.2005 :: 18:48 :: 81.219.113.116
silence
chetnie pomoge:)) ja tez jestem z Ciebie dumna:)) pilna studentka:)

31.10.2005 :: 23:55 :: 83.31.113.178
snae.
Odbijesz sobie wszystkie te wydatki z nawiązką jako wzięta Pani psycholog.;)

31.10.2005 :: 21:03 :: 212.191.170.237
crazy-love
ja narazie ksiazeczki całe szczęscie mam, bo nei wiem za co bym teraz kupila :(
a Ciebie doskonale rozumiem, co za duzo to niezdrowo ;p
odpcoznij, zapomnij i wroc do tego jak nowo narodzona ;p

31.10.2005 :: 17:13 :: 83.17.37.210
dida
mnie szlag trafi jak bede teraz kupowala te wszystkie podreczniki akademickie... :/

31.10.2005 :: 14:53 :: 193.25.0.41
dany
A nauka jednak kosztuje... :/

31.10.2005 :: 14:53 :: 193.25.0.41
dany
Nie lubię jak tematy prac mają ukryte kruczki. Niedawno się przekonałem, że temat mojej prezentacji maturalnej nie jest tak łatwy jak się z początku wydawało. No i gdzie tu znaleźć bibliografię?

31.10.2005 :: 10:08 :: 217.30.140.239
aniolki
Nauka... szlachetna,a el czasem choć na parę minut tzreba odpocząć...Pozdrawiam.;]

31.10.2005 :: 09:57 :: 80.48.213.10
parthenoska
ach moje studia na szczęście nie są aż tak kosztowne. wydaję tylko co chwila kasę na kserówki o ścianie komórkowej, plastydach, układach człowieka itp. albo na skserowanie całej książki do psychologii :]

ech, studiowanie mnie męczy. ;D

ownlog :: powrót do przeszłości