Image hosted by Photobucket.com

Dziś pozwoliłem słońcu, aby wstało wcześniej niż ja
Georg Christoph Lichtenberg


Weekend, weekend i po weekendzie...była Kacha, była wyprawa po sklepach, pubach, była imprezka poobozowa i wyczekane i wytęsknione spotkanie z ludźmi z obozu...niestety liczbowo nie dopisali ale za to jakościowo wspieli się na wyżyny (dzięki Beatka, Iwonka, Latina, Aga, Stasiu i wszysycy którzy byli i wiedzą że im też dziękuje:D)

Były też normalne zajęcia (całe 3 ale zawsze:P), choć normalne to chyba nienajlepsze słowo...u Marcina na środkach psychoaktywnych oczywiście była beka, oczywiście głupie żarty i oczywiście 4 rok skołowany (zresztą jak na każdych zajęciach)jak mają się zwracać do wykładowców skoro my do nich per Ty, oni do nas też a do 4go per pan/-i...
na agresji czułam się jak dziecko nieprzygotowne do zajęć i było mi naprawdę żal Dagmary że musi z nas wszystko wyciągać za uszy i było mi osobiście wstyd, że nie pamiętam tylu rzeczy podstawowych bądź co bądź z mojej ścieżki
ah no i mój faworyt - klient suicydalny z przeokrutnie cmentarną (albo kościelną - podnisła atmosfera, ściszony głos, zakaz wszystkiego oprócz zadumy) atmosferą, zakazem choćby uśmiechnięcia się "bo samobójstwo proszę państwa jest bardzo poważnym problemem i tematem a jeśli Pani jest tak wesoło to do mnie to może Pani zastanowić sie nad zrezygnowaniem z tych zajęć" a cała moja wina polegała na tym, że nie siedziałam z grobową miną tylko z półuśmiechem na twarzy...coś już czuje że pod koniec tych zajęć sama będę się wieszać:P no i ten dzwoneczek do oznajmiania końca czasu na pracę grupową i uciszanie nas jak się wywiąże dyskusja...ech czuję, że będzie ciężko psychicznie bo ja wiem że to nie jest temat wesoły ale bez przesady, nie ma co traktować wszystkiego aż tak serio...odrobinę dystansu do sprawy Pani by się przydało...ale skoro ja to wiem będąc jeszcze studentem to chyba tylko dobrze o mnie świadczy jako o potencjalnym, przyszłym psychologu:)))
amen

p.s. zabieram się za pisanie pracy:)

p.s.2 STO LAT, STO LAT WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO... a to wszystko dla tego bloga bo dziś wpisałam setną notkę:) a myślałam, że po tygodniu mi się znudzi pisanie:) z moim słomianym zapałem byłoby to całkiem normalne, a tu proszę..taka niespodzianka:) jestem z siebie dumna:)





17.10.2005 :: 21:43 :: 150.254.145.205
butch
Sto lat! A ja świętowałem mamine imieniny...

17.10.2005 :: 21:14 :: 84.10.38.169
Kattie
hmm dołączam się do blogowych życzeń i BIG thx za all

17.10.2005 :: 20:05 :: 195.82.184.66
river
ty jestes dumna z siebie totez ja jestem dumna z ciebie :) oby jak najdłużej istniał ten blog :)

17.10.2005 :: 15:27 :: 81.219.113.116
silence
wiec sto lat:)) i oby takich dni jak te bylo jak najwiecej:)) i prosze, nie przestawaj pisac!!:)) ciesze sie ze weekendzik byl udany:)) i jestes zadowolona, 3maj sie cieplutko i uwazaj na kolejnych zajeciach:P :*

17.10.2005 :: 14:22 :: 212.191.170.237
crazy-love
o to obyś tak wytrwała i po studiach się nie zmieniała :) bo niektórzy to tacy powazni do przesady...
100 notek mowisz?! bosz, jak ten czas minął szybko, gdyby tak dobrze i chętnie czytało się tą moją fizykę ;p

17.10.2005 :: 13:06 :: 213.192.64.62
Deffi
Najlepszego ;PP Ja tez nie dlugo setke obchodze ;P Jeszcze tlyko 2 notki :D

A co do czkoelady, to moge i wsylac mejlem, ale troche dziwnej konzystencji wyszla... co nie znaczy ze nie dobra :D

17.10.2005 :: 10:42 :: 83.25.111.155
brandy
no to gratulacje =)

ownlog :: powrót do przeszłości