No to jutro jadę do Gdańska...i od czwartku zaczynam mój ostatni rok w szacownym Uniwesytecie Gdańskim...na szczęście i nieszczęście...ale w ten problem nie będę się zagłębiała - robiłam to już nie raz i zapewne nie raz jeszcze go poruszę:P
Natomiast wizja pierwszego w tym semestrze seminarium mnie przeraża...miałam mieć już tyle zrobione a tu co?? wielkie NIC
tzn teraz to nic jest już trochę mniejsze bo od kilku dni grzebie w internecie i szukam materiałów - i mam jeden spory sukces na swoim koncie ponieważ znalazłam piękne i bjaaardzo mądre słowo, które sprawi, że temat mojej choć się nie zmieni będzie bardziej interesujący i miejmy nadzieę mądrzejszy:P (wiadomo jak to jest, kiedy mówiący używa mądrego słownictwa to słuchający szybciej się zgubi w słuchaniu tego ale przecież za żadne skarby nie przyzna się, że nie rozumie - a taki efekt na obroni pracy magisterskiej jest jak najbardziej wskazany:P)
No więc mam nadzieję, że Rosti (moja promotorka) kiedy po swoim odwiecznym pytaniu "no i co u Pani słychać?", usłyszy, że pomimo iż mam tylko trochę więcej badań niż przed wakacjami i nic więcej ponad stronę tytułową i 2 kartek to moje epokowe odkrycie tak ją zadziwi i zszokuje, że zapomni mnie opieprzyć;p
i takiej wersji wydarzeń się trzymajmy:))
04.10.2005 :: 22:59 :: 81.219.113.116
silence
pora wrocic na studia:)) mam tylko nadzieje ze nie zostawisz nas samych:)) i wciaz beda pojawialy sie tutaj nowe notki... moze nie tak czesto (z racji zajec itp itd:))ale beda:)) a ten roczek szybko zleci , zobaczysz, pozniej tylko mgr i koniec przygody studyjnej:)) kto jak kto ale Dora napewno da sobie rade:)) :**
04.10.2005 :: 22:29 :: 83.142.8.26
river
no a jak ! :P
04.10.2005 :: 20:54 :: 150.254.145.204
butch
:P
04.10.2005 :: 20:10 :: 212.76.37.166
sn.
Zdrowie Rosti zatem,ehej!