|
Dwa dni temu w nocy zjawił się w moim domu Pan Ból...zaciągnął mnie do swej otchłani...wysysa powoli ze mnie chęć i radość do życia...znęca się nade mna jak pieprzony psychopata, sadysta...niestety dla mnie, przygotował się do walki, uzbroił się po zęby bo już żadne małe, białe pigułki nie są dla niego straszne...wwierca mi się w każdą część ciała, bo dlaczego ma atakować tylko jedną?? Przecież On kocha jak inne zarażają się Nim...walczę z Nim jak umiem...wyrywam się ostatkiem sił...raz wygrywa On, czasem (za rzadko i na za krótko) ja...ale i tak wiem, że nieważne ile bitew wygra On, ja i tak wygram tą wojnę...to ja będę górą...a On odejdzie z podkulonym ogonem, lizać rany i przygotowywać się na następną walkę...jak zwykle za miesiąc... 06.09.2005 :: 00:30 :: 195.136.107.248 05.09.2005 :: 12:02 :: 84.10.38.169 04.09.2005 :: 20:56 :: 212.191.170.237 |
|
|