Image hosted by Photobucket.com

Dziś pozwoliłem słońcu, aby wstało wcześniej niż ja
Georg Christoph Lichtenberg


Wracając do poprzedniej notki...
ja też kiedyś, jeszcze na początku podstawówki miałam bardzo sprecyzowany plan na życie...zakładałam, że jeśli w momencie zdania matury (jakoś nigdy nie było innej możliwości i nawet za małolata nie widziałam żadnej innej możliwości, matura była dla mnie tak samo oczywista jak kolejne urodziny:P), nie będę miała męża i dzieci (kiedyś 18 lat to już starość była, a jak starość to czemu bez męża i dzieci??:D) to stanę na najbardziej ruchliwym skrzyżowaniu w mieście, najlepiej przy jakiejś krajowej trasie i będę tam stała, aż do momentu kiedy przejeżdżać będzie nią czerwone Porsche, wtedy się pod nie rzucęa co, już za młodu byłam cwana - jak umierać to efektownie:P...a jeśli przez roku Porsche się nie zjawi to idę do zakonu...dokładnie do Karmelitanek Bosych (nie wiem skąd mi się akurat ten zakon wziął, może dlatego, że z tego co się orientuje to on jest jednym z najbardziej restrykcyjnych, ortodoksyjnych czy jak to tam się po kościelnemu nazywa...a może dlatego, że niedaleko nas właśnie taki jest??)

Ale ponieważ czerwone Porsche przejeżdżające przez nasze skrzyżowanie było mało prawdopodobne...sprawę tym bardziej utrudniał fakt, że nie miałam pojęcia jak takie Porsche wygląda, więc nawet jakby jechało to mogłabym nie wiedziec, że to właśnie pod taki samochód mam zamiar się rzucić...więc w moich planach jednak bardziej był uwzględniony zakon:)

Chyba każdy człowiek miał w życiu moment, że pomyślał choć chwilkę nad takim wyborem...jednak większość na tej chwilce przestało...a jeśli nie, to w jakiś sposób można było poznać ich plany,po zachowaniu, po postawie do życia i świata, rozmawiało się na ten temat...mój kolega z liceum np. złożył ślubowanie na bierzmowaniu o dotrwaniu do pełnoletności bez alkoholu i wytrwał, był religijny, nie ukrywał się z tym ani też nie obnosił ale emanował od niego taki spokój...nie wiem nie umiem tego nazwać ale wyglądało to tak, że w jakiś sposób przygotowywał siebie i innych na taką decyzję. Więc kiedy po maturze dowiedzieliśmy się, że wybrał zakon i to jeszcze gdzieś na Słowacji po krótkim szoku (nigdy nie przestanie mnie dziwić, jak tak młodzi ludzie mogą skazywać się na samotne życie) nikt tak naprawdę się nie dziwił...można było to przewidzieć (choć nie przewidzieliśmy, że po 2 latach zrezygnuje, a po jeszcze jednym będzie miał żonę:)

Tak więc powtórze jeszcze raz - nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy mój facet mówi mi nagle, że zostawia mnie bo wybrał Boga...

--------------------------------------------------

tak wiem nie na temat ale zrobiłam coś ładnego i chciałabym się pochwalić...mam nadzieję, że będzie się otwierało:) moje dzieło (tzn nie moje tylko programu ale ja mu pomagałam;P)







25.08.2005 :: 23:34 :: 212.191.170.237
zazdrosne-serce
my w tym roku na religii się nasłuchalismy o Karmelu ;p
ja mogłabym zostać w razie czego siostrą 'przewoźną' :D

25.08.2005 :: 17:30 :: 193.25.0.24
dany
Może opisywana przeze mnie wariatka z ronda też czeka na czerwone porsche? ;)
Śmieszna historia o twoim koledze z liceum. Ja też dotrwałem z moim ślubowaniem (z pierwszej komunii), ale do zakonu się nie wybieram. Na Słowację póki co też nie.

25.08.2005 :: 17:05 :: 217.97.1.148
Kattie
swetne są te Twoje przerobki :)))))

a co do notki - ja nigdy przenigdy nie pomyslalam o zakonie ;p :D

ownlog :: powrót do przeszłości