Moja koleżanka została postawiona w sytuacji dla mnie bardzo dziwnej...jej facet zastanawiał się nad wstąpieniem do seminarium duchowego...jak o tym usłyszałam, mówiąc szczerze popadłam w totalny szok. Nie jestem osobą bardzo religijną, do kościoła chodzę tylko przy okazji jakichś ślubów, pogrzebów, chrztów itp. Poza tym regularnie jedynie chodzę w wielkanoc jajka poświęcić, ale to pewnie dlatego, że od kilkunastu lat spotykamy się wszyscy (znajomi z bloku i okolic) i idziemy razem...teraz to jest nieliczna okazja żeby spotkać się wszyscy razem tak jak kiedyś:)
ale wracając do tematu...więc nie jestem osobą religijną i chyba jednak ja osobiście wolałabym żeby mój facet odszedł do innej niż do Boga...hmmm...jeśli jednak zdecydowałby się na to seminarium, ja uznałabym to za policzek...czyli było mu ze mną aż tak źle, tak zniechęciłam go do innych kobiet, że zdecydował się na taki krok?? Może też sprawa wyglądałaby inaczej gdyby kiedyś, coś, komuś mówił...ale jakby tak sobie nagle, ni z tego, ni z owego wyskoczył z takim pomysłem nie zdradzacjąc wcześniej żadnych oznak nawet, że zastanawia się nad tym?? Niee, nie wyobrażam sobie nawet tego...ja zaniemówiłam na kilka chwil jak się dowiedziałam od Niej (a o zaniemówienie u mnie naprawdę ciężko przy moim gadaniu:P)więc co by było jakbym się dowiedziała, że M. się nad tym zastanawia??
Na szczęście wiem, że ta opcja jest raczej w 100% wykluczona...ale jakby jakimś cudem się zdarzyła...chyba nie umiałabym być już z nim, nie zniosłabym, że być może on bardziej myśli o Bogu niż o mnie...i nigdy nie byłabym pewna, że nie nadejdzie kiedyś taki dzień, kiedy on mi powie, że jednak się zdecydował...
U moich znajomych wszystko się wyjaśniło, on zrezygnował z tego pomysłu, ona jest zadowolona i wszystko jest ok...
a pomimo to ta sprawa nie daje mi spokoju...
25.08.2005 :: 13:00 :: 195.136.107.248
takisobieblog
do madzik - nie wiem nie znam się na powołaniu ale nie wyobrażam sobie żeby miłość i wspaniała dziewczyna mogłaby być powodem decyzji o tym...jakoś mi się to kupy nie trzyma...i właśnie chodziło też o to, że on nigdy nie zdradził objawów myślenia na ten temat...
25.08.2005 :: 12:50 :: 83.16.210.218
butch
Ale odjazd...
A to moze caly czas siedziec w jego glowie... :)
25.08.2005 :: 12:33 :: 83.16.150.26
madzik
wiesz... myślę, ze to, ze chłopak chce odejść do seminarium, to wcale nie znaczy, ze dziewczyna jest do kitu i nei spełnia oczekiwań^^ Wręcz przeciwnie...
Powolane to coś, co masz w sercu... co czujesz i co nie daje ci spokoju, bo głęboko wewnątrz WIESZ jaką drogę powinnać wybrać, ale nie wiesz, czy się na to godzisz... I nie chodzi tylko o powołanie zakonne/kościelne... A jeśli borykał się z taką decyzją, to tym bardziej musiał mieć dziewczynę naprawdę fajną:) I jeśli zdecydował, ze jednak Ona jest wazniejsza w jego sercu, to jak dla mnie - rokuje to bardzo dobrze...
Poza tym... to chyba dobrze, ze jest szczery, zę postanowił to z nią omówić, spytać...
Według mnie - postępuje OK. Każdy szuka drogi w życiu... A jesli teraz już jest między nimi w porządku... Jeśli przeszli tak poważny etap i podjęli wspólnie decyzję, to...
...kto wie... :)
25.08.2005 :: 12:04 :: 213.25.78.243
Justyna :P
do seminarium :D
ja jak byłam mała tam się wybierałam :P ale małe głupie :)
pozdrawiam :*
25.08.2005 :: 10:40 :: 217.97.1.148
Kattie
chore, chore chore ... przynajmniej jak dl amnie , a podejscie TWojej kolezanki jeszcze dziwniejsze jak dla mnie , ja bym spieprzala gdzie pieprz rosnie, nie wiadomo co takiemu do glowy przyjdzi e;)
25.08.2005 :: 10:24 :: 212.191.170.237
zazdrosne-serce
dziwna sprawa, miałabym myśli podobne do Ciebie, bo przecież 'dlaczego?'
skoro ją kocha, to dlaczego jest gotowy ją zostawić? nie rozumiem...jak wielu rzeczy na tym świecie...