Image hosted by Photobucket.com

Dziś pozwoliłem słońcu, aby wstało wcześniej niż ja
Georg Christoph Lichtenberg


Ja ostatnio to jednak myślę, że ktoś podrzuca mi coś do porannej kawy czy do jedzonka...pomimo zaistniałej sytuacji mam bardzo dobry humor...teraz podejrzewam, że nic nie jest w stanie go zepsuć (głowy jednak za to nie dam sobie uciąć więc proszę nawet nie próbować udowadniać mi, że nie ma humoru, którego nie można popsuć:P)

Ile można być takim hiperpozytywnym?? A może to nie jest wina żadnych prochów podrzucanych mi bezczelnie z ukrycia, tylko ja mam jakąś psychozę maniakalną?? Maniakalno-depresyjna odpada bo depresji u mnie zdecydowanie brak...:)

A'propos chorób to brakuje mi już trochę tych moich studiów...bardzo je lubię, podobają mi się, fascynują mnie i pociągają...studiować mogłabym jeszcze kupę lat...tylko żeby bliżej było, bo już znudziły mi się te podróże do Gdańska i spowrotem...męczące to jest i strasznie bezproduktywne...
wyliczyłam sobie kiedyś, że jeżdżąc tak przez 5 lat, zrobię tyle kilometrów, że starczyłoby mi na okrążenie Ziemi. Poza tym na bilety wydam ok 10 tyś złotych (ile ja rzeczy mogłabym kupić za te pieniądze...ech...) i w pociągu spędzę równiutkie 2 tygodnie...14 dni...336 godzin wyciętych z życiorysu...

Oczywiście wyliczyłam to jadąc pociągiem ;p
Czasem jest fajnie, jak jedzie ktoś znajomy...jak się jedzie samemu jest już gorzej...nie zawsze z każdym współpasażerem da się pogadać...z niektórymi nie chce się rozmawiać, a oni nie zwracają na to uwagi...nauczyłam się też już dość dawno temu, na pytanie o studia odpowiadać: matematyka :) psychologia jest za bardzo interesująca dla innych i potem już jest rozmowa tylko i wyłącznie na jeden temat, ludzie zaczynają się żalić, opowiadać o sobie (tzn nie o sobie tylko najczęściej o koleżankach, kolegach itp), oczekiwać nie wiadomo jakiego cudu ode mnie i rozwiązania ich problemu o którym opowiadają strasznie enigmatycznie, powierzchownie...zresztą dlaczego mam słuchać problemów obcych ludzi?? po 1. nie jestem jeszcze psychologiem, po 2. nie płacą mi za to, po 3. mogę w tym czasie porozmawiać z nimi na inne tematy, poczytać gazetę, posłuchać muzyki...poza tym irytują mnie bardzo stwierdzenia pt. "to ja już nie będę z panią rozmawiać bo pani za dużo o mnie się dowie" albo "to co pani może już o mnie powiedzieć?" - a co ja wróżka jestem czy jakis jasnowidz?? po dwóch zdaniach mam ludziom opinię psychologiczną wystawiać, ich profil im nakreślać?? no litości!!
a jak słyszą matematykę to nawet nie pytają na którym roku ani nic tylko zaczynają gadać na inne ciekawsze tematy:) zastanawiam się tylko co będzie jak trafię na jakiegoś zapalonego matematyka...co wtedy?? ale na razie mam szczęście i jeszcze taki mi się nie trafił :D i oby przez ten najbliższy rok tak już zostało...:)

Mimo wszystko jeżdżenie pociągami jest fajne..ale jak się jeździ raz na rok, na wakacje, a nie pokonuje tą samą trasę 2 razy w tyg., zna się na pamięć wszystkie stacje i wyrwana ze snu wyjrzę za okno zobaczę domu, las czy drogę i wiem gdzie jestem...

tak więc na podyplomowe idę gdzieś bliżej...chociaż bliżej o te pół godzinki, w końcu co 3,5 godziny to nie 4...zawsze coś:)) i wtedy będzie raz na 2 tyg więc rzadziej...ale doktorat i tak zapewne będę w Gdańsku robić więc znowu 4 lata podróży mnie czeka...

PKP powinno mi dać kartę stałego klienta, jakiś upust, co 10 bilet gratis albo innego typu rabat...w końcu dorabiam ich i to całkiem nieźle...

Może zna ktoś z Was kogoś z tej szacownej instytucji państwowej i może mu powiedzieć że istnieje ktoś taki jak ja?? Byłabym ogromnie wdzięczna:)





24.08.2005 :: 18:45 :: ownlog.com
foetus
ja lubię podróżować pociągami... przejechałem nimi już [jak ostatnio wyliczyłem] ponad 40 tyś kilometrów...:) chodzi mi o podróże na dalsze ogległości a nie codzienny dojazd na uczelnię czy do pracy, bo tego nie znoszę --> tak jak piszesz, te same stacje, te same twarze w pociągu, ughh, tragedia... pewnego dnia poczułem obrzydzenie na samą myśl o tym... dlatego teraz mykam samochodem :] (wywodu o cenach paliwa oszczędzę...:>)

24.08.2005 :: 18:30 :: 81.219.113.116
silence
obie lubimy "duzo" pisac:))

24.08.2005 :: 18:30 :: 193.151.96.4
be-be
No nie zazdroszcze... jestem w na tyle lipnej sytuacji ze choc piniozkow w domciu nie brakuje mami chce mnie poslac na studia do kalisza /30 kilosow od domku/ zeby miala do mnie blisko :) wiec ciesz sie tym co masz :P a mi pozostaje nadzieja ze mami zartuje =)

24.08.2005 :: 18:29 :: 81.219.113.116
silence
:) opowiesc o lady ktora jezdzila / jezdzi koleja:)) tylko uwazaj na siebie!!! jadac na wakacje spedzilam w pociagu tylko około 14 godzin włącznie:) pierwsza podróż tylko 7,5 godzinki i nocą kolejnych 6 godzinek:) gdyby polska kolej byla na wyzszym poziomie jezdziloby sie o wiele milej i napewno znacznie krocej... moze za 100 lat... wiesz... jestes moja "kolezanka po fachu" ...:)) jak "dorosniesz" bedziesz psycholozka:)) ja juz "dorosłam" i jestem "pedagożką":)) 3maj sie cieplutko:*

24.08.2005 :: 15:27 :: 83.16.210.218
butch
A ja mam 1,5 h busem lub "ciopągiem" :) A i tak mam dość...

24.08.2005 :: 15:07 :: 193.25.0.24
dany
Moja siostra ma zawodową styczność z PKP, ale ona jeździ jako asystentka konduktora Wars, więc jedynie przez firmę korzysta z pociągów.
Crazy - Serdecznie zapraszam do Krakowa. I koniecznie odwiedź Rondo Grzegórzeckie ;)

24.08.2005 :: 14:56 :: 217.97.22.175
crazy-about-you
jeśli chodzi o PKP ja tak będę bo mieszkam w Rzeszowie a studia od października w Krakowie, w Rzeszowie zostawiam faceta więc co tydzień-dwa dwie godziny w jedną stronę w pociągu, dwie w druga. Echhhh ;/

ownlog :: powrót do przeszłości