Nie napisałam nic wczoraj bo ta notka byłaby totalnym zaprzeczeniem tej o pięknym życiu...miałam fatalny humor oczywiście spowodowany wybrykami M., który tak mnie wkurzył, że przestałam się cieszyć z innych spraw...
Ale mam Kaśkę, na którą wiem, że zawsze mogę liczyć...poszłyśmy więc sobie wieczorkiem gdzieś, gdzie bardzo dawno nas nie było - na nasze miejsce w lasku...kupiłyśmy sobie piwko, fajki oraz inne niezbędne rzeczy i poszłyśmy się leczyć...wzięłyśmy też mój nowy aparat (z którego nie zdążyłam się nacieszyć przez M.) i zrobiłyśmy sobie sporą sesje zdjęciową, która zakończyła się zadrapanym okiem, podrapanymi rękoma i innymi częściami ciała, połamanymi i tak już krótkimi pazokciami...ale tak to jest jak stare krowy (sorki Kacha:P) zaczynają włazić na drzewa i chować się po krzakach...:)
Humorki wróciły do normy, a nawet znacznie ją przewyższały szczególnie jak zaczęłśmy wspominać nasze pamiętne wakacje Władysławowo'99 :))))) super było:)
Potem wróciłam do domku, pogadałam chwilę z Piotrusiem:) i już w ogóle wszystko było jak najbardziej w należytym porządku...:)
I takim oto cudem, dzięki tym dwóm osobom (dzięuje Wam bardzo i kocham Was za to:D), akcja reanimacyjna mojego humoru zakończyła się pełnym sukcesem:) Pomimo że z M. jeszcze nic nie jest wyjaśnione, nie wiem kiedy będzie i jak, jest mi dobrze...i dzisiejszy dzień też zapowiada się fajnie, całkowicie w babskim gronie...czyli pomimo niesprzyjającej sytuacji...życie nadal jest piękne:) choć wczoraj po południu wcale tak nie myślałam...i zabiłabym wszystkich, którzy powiedzieliby mi coś takiego...
ale ja jednak mądra dziewczynka jestem i miałam racje z poprzednią notka :D
25.08.2005 :: 13:35 :: 217.97.1.148
Kattie
bo Kasie fajne są ... ;)) i tak to właśnei ja wtrąciłam cosik na Twoim blogu, za wszystko z góry i z dołu przepraszam i tez serdecznie pozdrawiam :)
24.08.2005 :: 13:17 :: 193.25.0.24
dany
PS2: A więc Kattie, która kiedyś u mnie komentowała, to owa poszkodowana Kasia :) Pozdrowienia dla niej!
24.08.2005 :: 13:14 :: 193.25.0.24
dany
To dobrze, że akcja reanimacyjna zakończyła się powodzeniem. Mi takie kuracje serwują co dzień moi wariaci z Ronda ;) Zawsze fajnie jak można liczyć na takie Kasie.
PS: Ja wkrótce dorobię się swojego nowego aparatu. Mam nadzieję że żaden M. nie przeszkodzi mi w nacieszeniu się nim.
24.08.2005 :: 07:44 :: 83.16.210.218
butch
wiem, wiem szczyty fajne... ale to jednak nie byl koniec szczytow... :(
23.08.2005 :: 19:08 :: 81.219.113.116
silence
to znow ja:) odwiedzilam zazdrosne serce i czytalam sobie all coments:) i ciesze sie ze sie zgadzamy:)) ciagle pada...:((
23.08.2005 :: 18:39 :: 81.219.113.116
silence
dobrze ze masz blisko siebie kogos na kogo zawsze mozesz liczyc i kto poprawi Ci humor... a z M napewno wszystko sie wyjasni i bedzie better:) powodzenia i 3mam mocno kciuki:) a dobrego humoru nie trac chocby nie wiem co..:)):*
23.08.2005 :: 16:37 :: 212.191.170.237
zazdrosne-serce
i to jest najważniejsze, porpawić sobie humor, a reszta może jakoś w róci do porządku.
jeśli nie, to z dobrym humorem moze być dużo łatwiej :)
powodzenia
23.08.2005 :: 13:41 :: 83.16.210.218
butch
twardy to ja jestem ale jak ktos wqrwia to masz ochote pobawic sie laleczka voodo... :P
23.08.2005 :: 13:09 :: 195.136.107.248
takisobieblog
ee tam...
a o ranach pisałam nie tylko swoich..o twoich też:) a dzielenie z Piotrkiem...no on też miał swój udział w tym...:) i nie jedną notke masz tylko o sobie:P
23.08.2005 :: 12:56 :: 217.97.1.148
Kattie
Władysławowo .. piękna sprawa:D
o całej reszcie juz nawet nei wspomnę, ja mam 2 kuku ( + 3ci na muniu ;) ) na rączce od tego cholernego drzewa, kto wogóle wymyslil zeby wstawac z tych korzeni ?;p a aparacik masz sliszny :>
tyle tylko ze jestem mocno zbulwersowana faktem ze znowu musze z kims dzielic Twoja notkę :p a juz calkowicie faktem ze jest to Piotrek :p ( zartuje oczywiscie :p ))
ale z tym kochaniem nas to Ty nie przesadzaj :P