Image hosted by Photobucket.com

Dziś pozwoliłem słońcu, aby wstało wcześniej niż ja
Georg Christoph Lichtenberg


Przeglądałam sobie dziś blogi różne i jedna rzecz uderzyła mnie bardzo...przeraziła mnie liczba blogów dziewczyn niezadowolonych ze swojego wyglądu...blogów na których tematem nr 1, a często nawet jedynym jest dieta, odchudzanie...

i na większości dziewczyny piszą, że mają 170cm i ważą az 60 kg...a żadna ( z tych które znalazłam) nie pomyślą o zmierzeniu się...przecież nie sama waga jest istotna...zresztą co ja gadam, waga dopóki nie przekracza jakiejś sporej liczby nie jest wcale istotna...wśród żadnej odchudzającej nie widziałam nikogo kto naprawdę musiałby to robić...i najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że te, które mogłyby schudnąć bo mają z czego, nie robią tego bo siebie akceptują...lubią...nie przeszkadza im to...

przecież bezsensu jest stwierdzanie, że jak człowiek nie waży 45kg to jest nieszczęśliwy...jeśli ktoś tak uważa niech lepiej przewartościuje swoje podejście do życia...może mam (na pewno już mam) do tego psychologiczne podejście i wiem co się kryje za takimi chorobami jak anoreksja czy bulimia...ale nie mniej przeraża mnie to, jak wiele osób niszczy siebie, swoje ciało...odróżnijmy jeszcze odchudzanie od odchudzania...owszem raz na jakiś czas dieta nie jest zła a nawet wskazana...ale kompulsywne odchudzanie?? Straszne jest też to, że są to naprawdę mądre, inteligentne dziewczyny...a robią sobie taką krzywdę...

dziewczyny zastanówcie się co ze sobą robicie..do jakiego stanu chcecie się doprowadzić...?? Ja miałam zajęcia w szpitalu psychiatrycznym (tak, tak, nie ma co się dziwić - to jest choroba i to nie ciała a umysłu i jest leczona właśnie na takich oddziałach) i widziałam dziewczyny, które tam były...opowiadały co robiły...to było straszne i okropne...i one same o tym wiedziały ale przyznać się do tego potrafiły dopiero w trakcie terapii...nie dopuśćcie do tego...chyba nie chcecie wylądować na minimum 6 tyg na oddziale psychiatrycznym gdzie nie będzie mógł do Was nikt, absolutnie nikt odwiedzić, gdzie zawsze ktoś będzie z Wami chodził do toalety, pod prysznic i wszędzie tam, gdzie się ruszycie, a na takim oddziale nie jest za wiele gdzie się poruszać...

choć jak traficie tam to i tak będziecie mieć szczęście...nie każdego da się uratować, nie każdy zdąży poddać się leczeniu, nie każdego da się wyleczyć...

wiem, że możecie pomyśleć, że pierdziele głupoty, że nie wiem co czujecie i jak to jest...fakt, nie wiem...ale zastanówcie się poważnie nad tym czy warto jest to robić dalej?? czy to naprawdę się opłaca?? co zyskacie przez to??





22.08.2005 :: 09:03 :: 83.16.210.218
butch
A ja mam nadmiar i nie placze... :P

21.08.2005 :: 22:02 :: 213.25.78.243
justyna
o bez kitu to jest straszne :/
niektórzy przesadzają naprawde
toż to szok ..
pozdro :*

21.08.2005 :: 20:09 :: 193.25.0.24
dany
Dzisiaj konsumpcjonizm, komercjalizacja, amerykanizacja i jeszcze setki innych "-acji" i "-izmów" nauczyły ludzi powierzchowności i przez to trudniej im zajrzeć głębiej do wnętrza.
Czyż nie lepiej jest się cieszyć z naszej inteligencji, talentów, osobowości niż ciała, które i tak kiedyś pokryją zmarszczki, aż wreszcie się całkowicie rozłoży zjedzone przez robaki?
Szkoda tylko, że niektórych takie argumenty nie przekonują. Rozumiem odchudzanie, gdy ma się z czego, ale męczenie organizmu o i tak niewidoczne kalorie i milimetry tłuszczu?!

21.08.2005 :: 14:28 :: 212.191.170.237
zazdrosne-serce
nic dodać, nic ująć :)
ja tam przez ostanie pół roku schudłam do 49 kg :( teraz ciagle się staram wrócić do moich 52/53 kg
nie wiem co wpływa na decyzję o odchudzaniu, niska samoocena?

21.08.2005 :: 10:14 :: 217.97.1.148
Kattie
hmm tak naprawde kompletnie nie rozumiem nic w temacie tej notki :)
ja naleze do tych ktore powinny a tego nie robia bo maja gdzies obecna mode :D :p

20.08.2005 :: 18:00 :: ownlog.com
free-your-mind
Nie pierdzielisz głupot, tak już jest... Może takie pokolenie... Niewiem, sama się odchudzam, ale nie potrafie tego wytłumaczyć...

Jednak masz racje, to jest choroba umysłu a nie ciała, przekonałam sie sama na sobie ponieważ odkąd się odchudzam, nie potrafie nie myslec o jedzeniu i cały czas mam w głowie jak wymigac się od jakiegoś posiłku itp, lub co jeszcze mogę zrobić, żeby schudnąc... Na anoreksje, ani bulimie nie cierpie, bo nie mam ani wstrętu do jedzenia, ani nie zwracam zjedzonego posiłku, jednak mimo wszystko czuje się jakbym popadła w obsesje gdyż mój humor na dany dzień jest bardzo zalezny od tego co zjem i ile zjem...

No, ale mi się dieta przyda... Chcę schudnąc tylko tyle ile według wyliczeń powinna warzyć osoba o moim wzroście...


20.08.2005 :: 17:48 :: 195.136.107.252
takisobieblog
ja łudzę sie jeszcze że z wiekiem to się zmienia...mniej się liczy wygląd a bardziej wnętrze...

20.08.2005 :: 17:05 :: 81.219.113.116
silence
first- dziekuje za wypozyczenie "ostrzezenia" mysle ze sie przyda dzis a na dniach napewno...
second- chyba nastala mania odchudzania i dla mnie to jest chore... masz racje- poczatkowo to jest niegrozne ale w pewnym momencie traci sie kontrole nad soba i waga spada tak diametrycznie ze nim sie dziewczyna obejrzy wyglada jak szkielet... To przykre, ze wazniejsze jest to co na zewnatrz, niz to co kryje wnetrze czlowieka... i wyglad decyduje o kontaktach miedzy ludzmi...

ownlog :: powrót do przeszłości