Dziś pozwoliłem słońcu, aby wstało wcześniej niż ja
Georg Christoph Lichtenberg
miłość vs nienawiść
Łaziłam dziś bez celu po internecie i znalazłam to:
Nienawidzę Cię za Twój urok!
Nienawidze za złudne chwile szcześcia!
Nienawidzę za iluzję niebiańskiej rozkoszy!
Nienawidze za słowa,
które jak muzyka koją moje zmysły!
Nienawidzę za najsłodszy uśmiech,
przy którym blednie księżyć, gasną gwiazdy!
Nienawidzę za kolor oczu
jaśniejszych niż blask najcenniejszych diamentów!
Uwielbiam cię za obojetność...
Uwielbiam za cierpienie...
Uwielbiam za sny okrutne i mysli bolesne...
Uwielbiam za niepewność każdego spotkania...
Uwielbiam za pragnienie.
które memu sercu
bezustannie zadaje niszczace cierpienie...
Uwielbiam za wspomnienia,
którymi tak gnębisz mój nieszczesny umysł...
Obdarz mnie swą łaską!
Opętaj zmysly i zmeczone ciało!
Daj ukojenie palącego bólu -
wbij w moje serce tysiace ostrzy
Spraw abym czuła boskie uniesienie!
I zabij najokrutniej jak tylko potrafisz
Lecz przedtem podaruj, prosze...
...Jedno spojrzenie...
...Jedną myśl...
...Jeden pocałunek...
w głowie spustoszenie
a w sercu cierpienie
w oczach łzy
a we mnie tylko Ty..
Trochę nie na temat będzie ale ten wiersz (nie mam pojęcia czyj) nasunął mi pewną myśl...
Zastanawiam się czemu ktoś, kiedyś umieścił miłość i nienawiść na jednym kontinuum?? Czy jeśli nie określilibyśmy kiedyś tego jako 2 przeciwstawne uczucia to nie byłoby łatwiej?? Może wtedy równie często co teraz kochalibyśmy ale dużo rzadziej nienawidzilibyśmy???
Czemu miłość jest taka trudna?? Każdy bardzo jej pragnie, marzy o niej, czeka, a ona potrafi być tak niewdzięczna...okrutna... Czemu nie może być na nią prostszego sposobu?? Czemu trzeba się tyle nacierpieć, namyśleć, naczekać, nazłościć..?? Potem jak już ona jest znowu czasem trzeba cierpieć...płakać...czekać...
Ale jak już jej nie ma, jak odejdzie, zostawi, wtedy jest już jej najbliżej do nienawiści...wielu z nas nie umie się z tym pogodzić, a najprostszym?? sposobem jest właśnie znienawidzić. Pytanie tylko na jak długo?? Na zawsze?? Na chwilę??
Choć z drugiej strony, po głębszych przemyśleniach chyba sama ze sobą nie za bardzo mogę się zgodzić...w naszych czasach, słowa "miłość" i "kocham" straciły swój głębszy sens, swoje pierwotne znaczenie...Zdecydowanie jest nadużywane. Mam nowe buty i je kocham, mam nową koleżankę od 2 dni i ją też kocham albo co gorsza "koffam"...Więc jeśli ludzie tak kochają to pewnie tak samo nienawidzą...
A jeśli ktoś tak naprawdę kogoś kocha to nie umie go chyba nienawidzić, nawet w najtrudniejszych chwilach - wg mnie nie można się odkochać...kocha się już całe życie -na pewno inaczej ale to nie znaczy wcale...
Ja nie umiem nienawidzić osób, które kocham...tym bardziej nie chce...Kocham Cię M.
13.08.2005 :: 12:32 :: 84.9.45.31 lonely-flower Po co wszystkiego nienawidzuiec? lepiej wszystko kochac ;]
13.08.2005 :: 00:05 :: 217.97.1.148 Kattie dla mnie słowo "Kocham" nigdy chyba nie straci znaczenia , nadal wierze ze to znaczy cos wyjatkowego .... a nienawisc - ja nie potrafie nienawidziec .. :| a jesli juz to tylko przez urywek chwili i to osoby ktore kocham , dziwne to jakies
a milosc jest trudna bo rzeczy najwazniejsze musza byc niebanalne i trudne :) i to w tym jest piekne :)
12.08.2005 :: 22:51 :: 193.25.0.24 dany Problemem jest to, że coraz więcej ludzi "koffa", a nie potrafi się zdobyć na głębsze uczucie. I to nie tyle miłość jest trudna, co ludzie, którzy stwarzają sobie problemy i budują wokół siebie mury, wmawiając, że tak będą czuć się bezpieczniej.
12.08.2005 :: 20:48 :: ownlog.com foetus nadużywanie słowa kocham to coś czego poza kawą nie znoszę najbardziej...:) kocham stało się takie pospolite, wyprane kompletnie z siły i magii, która towarzyszyła temu słowu... a przecież to słowo znaczy tak wiele i jednocześnie jest poważną obietnicą daną drugiej osobie... jeśli chodzi o nienawiść między osobami, które się kochają to nie wiem czy jest sens łączyć ją z milośćią... należy też zdefiniować pojęcie nienawiści w takim wypadku bo dla mnie to nie jest takie oczywiste... ale dużo by o tym pisać... ja ze swojej strony mogę napisać, że dość niedawno czułem nienawiść do osoby, którą kochałem... ale była ona wynikiem złych czynów tej ukochanej... i powiem tyle, że w obecnej chwili nie wiem czy tę osobę pokocham już tak bardzo jak wcześniej... w tej chwili jest to bardzo trudne i sam nie jestem w stanie określić precyzyjnie moich uczuć mimo, że jeszcze niedawno potrafiłem... nie jest mi z tym dobrze bo zawsze chciałem dać i dawałem tej osobie szczęście, za którym ona tęskni... ale mi jest bardzo trudno... tak samo trudno jest dyskutować o miłości bo przecież ma ona tyle różnych postaci... często jest tak pokręcona, że trudno ją zrozumieć...:) myslę jednak, że trzeba unikać nienawiści i trzymać ją z dala od miłości bo nic tak silnie negatywnie nie wpływa na miłość jak nienawiść... i chyba tylko to te dwa uczucia łączy.
12.08.2005 :: 19:03 :: 212.191.170.237 zazdrosne-serce taka nienawiść z miłośći to chyba tylko obrona, próba przekonania samego siebie, że kochać się przestało. złość, nienawiść daje upust emocjom, ale jeśli kochaliśmy naprawdę, to kochać będziemy myślę. jeszcze nie nienawidziłam osób kochanych...oby to nie nastapiło
pozdrawiam :)
PS co to tego, że w obecnych czasach ludzie za szybko mowią kocham, to sie zgadzam, w wiekszośći przypadków to słowo nie ma żadnego znaczenia...przykre
12.08.2005 :: 17:26 :: ownlog.com free-your-mind Tytuł Twojej notki to jakby zestawienie dwóch moich ostatnich notek... Przynajmniej ja to sobie tak odbieram...
Acha i jeszcze coś, zdjęcie na Twojej stronie głównej, jest sliczne...
12.08.2005 :: 16:51 :: 195.136.107.252 takisobieblog pytanie-dnia - no trochę to było nieromantyczne...:)
justyna - ano trzeba, trzeba...
12.08.2005 :: 16:14 :: 81.168.244.173 pytanie-dnia Z miłością to jest tak, że od niej do nienawiści tylko jeden krok.
I może będę nieromantyczna, ale miłość to ponoć tylko hormony.
12.08.2005 :: 14:28 :: 213.25.78.243 justyna bo trzeba kochać ;)
|