Dziś pozwoliłem słońcu, aby wstało wcześniej niż ja
Georg Christoph Lichtenberg
melancholia?? i keczup:P
Siedzę sobie właśnie w za długich spodniach od dresu, w za dużej o kilka numerów bluzie, w za cienkich skarpetkach, na rozklekotanym krześle, gdzie różne śrubki wbijają mi się w nieodpowiednie części ciała (zresztą jakby któreś były odpowiednie do śrubek:), przed zdecydowanie zbyt często psującym się i za trudnym jak dla mnie komputerem...i patrzę przez okno (nie, nie napiszę, że za brudne bo takie nie jest:). Patrzę i zastanawiam się gdzie jest to lato??? Przecież jest dopiero 10 sierpień...gdzie to słońce...ciepło...??
Niby słonko raz na jakiś czas przebije się przez chmury, ale tylko tak delikatnie i nieśmiało jakby się czegoś bało...a my przecież na nie czekamy i liczymy na nie. Słyszysz słonko?? Chcemy Ciebie:))
hmm...chyba już naprawdę popadłam w jakąś chorą melancholię skoro gadam ze słońcem...w sumie to ja nawet nie gadam z nim tylko do niego piszę...jakby umiało czytać...a może umie?? ciekawe...:)
tak więc słonko od czasu do czasu jest...czyli powinno być fajnie...ale nie jest...przeraża mnie wiatr...jest okropny, porywisty, duży...boję się wiatru od kiedy w wieku ok 5 lat porwał mnie z parasolką. Na szczęście mój odważny i zawsze zachowujący zimną krew tatuś mnie uratował czyli złapał na kilka metrów przed dość ruchliwą ulicą:)- dzięki tato!! Ale od tamtej pory boję się wiatru...i parasolek gdy jest wiatr...dlatego wolę moknąć niż mieć parasol... To takie głupie, dziecinne strachy...ale każdy w życiu powinien się czegoś bać. Wolę się bać duetu "wiatr + parasolka" niż czegoś co bardzo utrudniałoby mi normalne życie...
I jak tak patrzę na drzewa rosnące przed moim blokiem, które pod naporem wiatru muskają moje okna (a mieszkam na 4 piętrze więc drzewka są dość duże - hmmm...w sumie mają dokładnie tyle lat co ja - rodzice z sąsiadami sadzili je zaraz po wprowadzeniu się do nowego bloku, a zaraz po chwili urodziłam się ja:)), zastanawiam się co będzie jak wiatr jeszcze się zwiększy...gałęzie wybiją mi szybę?? i co wtedy?? będę się bała jeszcze bardziej?? oczywiście wiatru a nie drzew...z drzewami jestem w dziwnie sentymentalny sposób związana...i zawsze żal mi jak mają ściąć jakąś, choćby najmniejszą gałązkę...
ech...bezsensu...ale chociaż mam o czym myśleć:)) bo przed chwilą jeszcze myślałam o wszystkim i o niczym...bardziej o niczym niż o wszystkim ale też było fajnie:)) Lubię takie chwilę wyciszenia, kiedy nic nie muszę...nigdzie się nie śpieszę...nikt na mnie nie czeka...
mała melancholia nie jest zła:)) o ile nie jest za duża:))
dopisane: 15.09
chciałabym po raz ostatni i mam nadzieję, że definitywny zdementować plotki jakoby we Włocławku pomidory rosły na drzewach...NIE, nie rosną...rosną normalnie tak jak wszędzie na krzaczkach...a etykietka na najlepszym z keczupów (czyli z Włocławka - jakby jeszcze znalazł się ktoś kto ma inne zdanie na ten temat, choć jeszcze nikogo takiego nie spotkałam:) jest mylna...choć:
fakt nr 1. tak, jest tam drzewko
fakt nr 2. tak, keczup robi się z pomidorów
fakt nr 3. tak, na drzewku są czerwone plamki
fakt nr 4. tak, pomidory są czerwone
ale..
- fabryka keczupów nazywa się Kujawskie Zakłady Przetwórstwa Owocowo - Warzywnego więc przerabiają tam nie tylko pomidory
- na drzewku na etykietce są JABŁKA!!!
no czasem jak jest sezon i zwożą pomidory do zakładu, to leżą one na jezdni więc jakby ktoś mówił, że u nas pomidory leżą na ulicy to byłabym skłonna się zgodzić...ale nie zgodzę się na to że rosną na drzewach..:)Piotruś, Bartuś i reszta - zrozumiano???
Keczupowo górą!!!! i pomidory NIE rosną u nas na drzewach!!!!
10.08.2005 :: 20:16 :: 217.97.1.148 Kattie ekchmm ja chcialam tylko nadmienic ze to ja ktorejs pieknejnocy wmowiłam Piotrusiowi z pomidory rosna na drzewach :| i dlatego keczup jest taki dobry ... ekchmm... :)
i jeszcze marchewki i cos tam jeszcze rosło na drzewach wg jakiejs tam wersji ;)
10.08.2005 :: 15:02 :: 213.192.64.62 deffi hyh, a ja uwazam ze parasolka jest wynalazkiem szatna... niezaleznie czy jest wiatr czy nie ma [chociaz wyrzucajac moja ukochana zlta parasolke z pani domu, ktora przez 2 lata w gimnazjum byla ze mna codziennie w skzole, to sie prawie poplakalam]. A slonce wroci... wkoncu zacznie za nami tesknic =)
|