Image hosted by Photobucket.com

Dziś pozwoliłem słońcu, aby wstało wcześniej niż ja
Georg Christoph Lichtenberg


Ostatecznie w sobotę wygrał deszcz - szkoda tylko że wybrał najmniej odpowiedni czas - już zdążyliśmy namioty rozłożyć a grilla nie...:(( i siedzielismy na deszczu (tzn nie do końca bo pod wiatką) o głodzie i chłodzie (nareszcie było czym odetchnąć) i ze smutkiem w oczach patrzyliśmy na nasze moknące "mieszkanka"...deszczyk przestał lać, padał tylko lekko więc grilla rozstawiliśmy i w końcu się najedliśmy:))hmm...kiełbaska...szyneczka...mhmm... a potem wieczorkiem a tak w sumie to pod noc już podchodziło, my przedstawicielki podobno płci słabszej poszłyśmy się wykąpać a faceci zostali sobie przy namiotkach (zabrzmi to infantylnie ale...CIENIASY!!:)

a woda było suuuper...cieplutka...spokojna...po prostu idealna:)) i jeszcze zaraz nad nią na wysokość kilku cm unosiła się mgła, na około było już bardziej niż szaro...niesamowite wrażenie...i najważniejsza była ta cisza...żadnych pijanych małolatów bluźniących na potęgę...żadnych piszczących małolatek...nikogo...tylko świerszcze, żaby, jakieś ptaszki...sama natura...kocham to i marzę żeby mieszkać nad samym jeziorkiem jakimś fajnym...

Następnego dnia rano obudziłam się lizana słońcem po tyłku...no niestety, nie będę czarować że po twarzy, wypiełam się na nie więc się zemściło:)) i mściło się potem cały dzień, szczególnie na moich nogach które wyglądają dziś jak przeszczepione od raka - a ja nawet się nie opalałam!!! ale i tak wiem że jak przestaną mnie piec to będę wdzięczna słonku za to:))

Jakby nie było tylu ludzi, szczególnie że średnia wieku wynosiła ok 15-16 lat, jakby ludzie nie kąpali swoich paskudnych psów na tej samej plaży, jakby nie te wrzaski, piski, blużnierstwa i popisy, to nie wychodziłabym z wody, a że pojechałam odpocząć zrezygnowałam...na szczęście wzieliśmy sobie rower wodny i ucieklismy na inna pustą plażę...:)

Chyba naprawdę robię się stara skoro tak irytują mnie ludzie w wieku w jakim ja niedawno byłam...ale ja się nie zachowywałam jak oni, ani ja ani moi rówieśnicy - swoje za skórą też mieliśmy ale zachowywać się umieliśmy:)). Oczywiście nie chce generalizować że wszyscy są tacy, była też bardzo fajna grupka ludzi u nasz na polu namiotowym z Łodzi, która naprawdę świetnie się bawiła, piła itd ale jakoś inaczej, kulturalnie?? Być może już się nauczyli pić.

W takich momentach zawsze mam jedną myśl - bronić się, zapierać rękoma i nogami przed pracą w szkole - ja już wolę swoich morderców, pedofili i wszelką inną patologię byle pełnoletnią:))





11.07.2005 :: 23:24 :: 195.136.107.252
takisobieblog
no niestety na pewno inna...a ja już się nie mogę doczekać się brązu na mnie:)) niestety znając życie nie doczekam się nigdy - jestem skazana na czerwień...:)

11.07.2005 :: 18:51 :: 212.191.170.237
zazdrosne-serce
hihi, no ja już klejny raz nad jeziorkiem, wiec tylko na brązowo idzie, raczek byl juz dawno ;)
a co do młodziezy...kiedyś był inna...niestety jest jakby coraz gorzej...
A plaże? pewnie, że najlepsze te samotne ;p

11.07.2005 :: 10:45 :: 83.28.248.163
pozytywy
ofiara przeszczepu również padłam.
w szkole pracowac - nigdy, nigdy, nigdy! jak dobrze pojdzie tez będę miała swoich morderców, pedofili tudziez oszustów matrymonialnych, sprawy rozwodowe oraz inne spotykane rzadziej lub częsciej :)

ownlog :: powrót do przeszłości