kolejna poważna rozmowa
miałam właśnie kolejną poważną rozmowe z mamą, na szczęście na temat którego dawno nie było, na nieszczęście na temat który myślałam że jest już zamknięty, ale cóż myliłam się...
Chyba musiała się dość długo przygotowywać do tej rozmowy, zresztą ostatnio nawet mi się przyznała, że teraz chcąc ze mną porozmawiać na poważnie to musi sobie scenariusz w głowie układać, wszystkie możliwe moje odpowiedzi i pytania przemyśleć a i tak nigdy jej się to nie udaje - zabrzmiało to tak jakbym przez te studia zmieniła sie w jakiegoś potwora czy co?? troche mnie to przeraża bo jak wszyscy tak myślą to ja dziękuje...chociaż oczywiście jak się o to mamuśki spytałam to odpowiedziała że to nie chodzi o potwora tylko o to że teraz jestem taka mądra i w ogóle....a co kiedyś nie byłam mądra??? albo na zajęciach rozum mi kroplówką wsączają?? nie wiem ale na niektórych dziwnie działają moje studia, a im dłużej studiuje tym jest gorzej z nimi. Hmm...ciekawe co to będzie za rok jak już je skończę...będą płacić za rozmowę ze mną??? Chociaż to nie było by takie złe:)))) no ale bez przesady...
ok bo znowu dygresyjkę walnęłam i przy okazji pocukrowałam sama sobie:))
ale temat rozmowy był o życiu bez ślubu...że jak to tak, że na początku to ok ale co z dzieckiem (halo jakim dzieckiem???a zresztą co ma ślub do dziecka?? czyżbym musiała mamę uświadomić że beż ślubu dziecko też jest możliwe:))). Na wszystkie moje mądre:)) argumenty za życiem bez ślubu padło pytanie pt "a co jak będziecie chcieli sie rozwieść?"(powala mnie optymizm mojej mamy) no jak to co?? NIC!! nie ma ślubu, nie ma rozwodu...proste. Rozstać się zawsze jest łatwiej jak się ślubu nie ma - nie trzeba opowiadać obcej osobie o swoim związku i pozwalać jej żeby to ona decydowała o bycie czy niebycie naszego związku...
Poza tym jak obserwuje wszystki znajome pary, co oni robią ze soba po ślubie...oczywiście nie moge generalizować bo nie u wszystkich tak jest (na szczęście).
Po ślubie człowiek traktuję żonę/męża jak swoją własność, ma na to papier, mam to zaklepane i w związku z tym przestaje się starać, dbać i zabiegać o tą drugą osobę...a tak nie może być, ja tak nie chce - niepodlewany kwiat jeszcze trochę żyje ale potem więdnie.
Jasne że kiedyś chciałabym wziąć ślub, ubrać białą (niekoniecznie) suknie i iść do ołtarza, ale to jest bardziej urojenie małej dziewczynki. Kiedyś marzyłam też o tym żeby zostać księżniczką i co?? nie jestem i nigdy nie będę nią a żyje i jestem szczęśliwa.
zresztą na ostatnie wesele kupiłam sobie suknię która była spełnieniem moich dziecięcych marzeń, właśnie w takiej sukience widziałam się oczami dziecka kiedy marzyłam że jakiś królewicz zabierze mnie na bal...miałam wymarzoną suknie, królewicza przy boku i bal...i starczy...moje marzenie się spełniło, niech teraz spełniają się marzenia innych:)))
życzę Wam wszystkim spełnienia Waszych marzeń:)) nie wszystkich bo zawsze trzeba o czymś marzyć...ale chociaż części:))
hmm...nie o tym miała byc ta notka:)) ale jest:))
dopisane o 15.16
Kaśka - Twoje marzenie też niech się spełni bo na taki rejs po
morzu śródziemnym to bym się wybrała:)))
07.07.2005 :: 19:28 :: 62.141.203.134
spark
mmm z wiekiem człowiek zaczyna inaczej patrzec na małzenstwo ... heh ale teraz ludzie coraz później biora ślub bo mało kto chce szybko sie wiążac :P teraz wazna jest kariera zawodowa i jak najdłuzej wolnosc ... ale ja uwazam ze slub to piekna rzecz hyh aczkolwiek nie bede sie tez z tym spieszyc :) Tobie rowniez zycze spełnienia marzen
07.07.2005 :: 17:53 :: 195.136.107.250
takisobieblog
kobiecy - ostatecznie i tak stanlo na moim - zreszta cokolwiek nie powie mama to nie mamy już 5 lat żeby mama mowila nam co mozemy a czego nie:))
07.07.2005 :: 17:49 :: 195.136.107.250
takisobieblog
aniolek - jeszcze bedziesz miala czas pomyslec o slubie - teraz jeszcze sie baw i korzystaj z zycia:)))
Qba - mnie ta perspektywa też nie przeraża ale ta druga osoba może być z toba przez całe życie i bez papierka:)) i u mnie tez jak bedzie slub (a w to mimo wszystko nie watpie:) tez bedzie pozno - bede stara panna mloda:)))
Kattie - ze ludzie niszcza to wlasnie napisalam - przestaja sie starac:)) i realizuj ten swoj plan bo sie napalilam na to morze...i marynarzy...:P
07.07.2005 :: 17:45 :: 83.28.154.247
kobiecy
wydaje mi się, ze rodzice są trochę 'starszej daty', niż na przykład ja czy Ty i to oni generalizują - bo co powiedzą ludzie, bo przecież tak się nie robi, bo za moich czasów..., bo.... no właśnie? Tylko że czasy się zmieniają, nic nie stoi w miejscu i chyba warto wytłumaczyć mamie, ze dzisiaj życie 'na kocią łapę' nie jest niczym niemoralnym :)
Jeśli już przy tym temacie jesteśmy - moja myśli bardzo podobnie. I też trudno jej wytłumaczyć, że to już nie jej młodość, tylko moja :)
a co mi tam, dodam do linków, tak często zaczęłam odwiedzać :)
07.07.2005 :: 17:07 :: 217.97.1.148
Kattie
jak ma sie popsuc to posuje sie czy bedzie papierek czy nie, to nie malzenstwo niszczy zwiazek tylko ludzie
a marzenia - hehjakei marzenia ;p to moj plan na przyszlosc:D
07.07.2005 :: 16:17 :: 83.26.98.112
Qba18
Mnie jakoś perspektywa ślubu nie przeraża! Fajnie by było gdyby ta druga osoba była ze mną całe życie! A ślub i tak będzie późno, przynajmniej u mnie!
Pozdrowionka nie daj się mamie ;)
07.07.2005 :: 12:59 :: 213.199.212.247
aniolek_88
Też kiedyś marzyłam o ślubie, ale teraz nie myśle o tym. Na prawde chyba tak jest, że kiedy dostaje sie ten papierek w związku zaczyna sie coś psuć...