psychotic, neurotic... but symphatic :))
- homo studentus:P
Dida
- jej najgłębsze zakamarki duszy
Inspiracja
- inspirujący dzień i czas:)
Kacha
- myśli nieukryte
Outsiderka - crazy outsiders
Pytanie dnia
- kobieta z
mózgiem, która nie waha się go używać :)
Snaefridur
- znowu jest z czego
bardzo się cieszę:)))
Tu mieszkam, uczę się i żyje:
włocławek - moje miasto
uniwerek - edukował
Gdańsk - jak się edukowałam to tu
pomieszkiwałam
CieCiorka - jak się nie
edukowałam to tu się produkowałam
KNPSiP - Koło Naukowe
Psychologii Sądowej i Penitencjarnej - stronka już się zbudowała - zapraszam wszystkich do zapoznania się z nią
Bywam jeszcze tu:
grono - tłumaczyć nie trzeba
griddlers - liczbami
malowane
wytwory - lekarz maluje
Anne Geddes - zdjęcia
maluszków:))
Pomagam:
nakarm dziecko
na polskie serducho
Dodaj do ulubionych
Layout by Kattie&Dora
6 marca 2006 10.26 od wczoraj oficjalnie jestem wyprowadzona z Wolnego Miasta Gdańsk. Spakowałam wszystkie moje rzeczy, moja kołderkę, radyjko, tonę (albo i ze dwie) notatek, kserówek, książek i inne mniejsze rzeczy (np 8 dorobkowych kubków), spakowałam w samochód i wróciłam... z jednej strony się cieszę, że wróciłam do mojego ukochanego Włocławka (już dość dawno odkryłam w sobie małomiasteczkową duszę:P), z drugoej strony tak naprwadę to i tak więcej czasu siedziałam tu niż w Gdańsku (choć nie ma się co dziwić jak ma się 2-3 dni w tyg. zajęcia, a życie zostawia się w swoim mieście), ale z trzeciej strony to smutno i żal rozstawać się z dziewczynami...szcególnie z Edwardą...w końcu od początku mieszkałam z nią (czyli 5 rok leciał), niejedno piwo razem wypiłyśmy, wszystkie tematy poruszyłyśmy, przy niej nauczyłam się rozmawiać na tematy, na które wcześniej nie gadałam (choć akurat nie są tematy wagi państwowej:P)...ale w sumie czy stało się to teraz czy za trzy miesiące - tak czy siak, musiał nadejść ten dzień kiedyś...
byłam też na konsultacjach w sprawie tych nieszczęsnych badań do magisterki, u Pana od statystyki, który zawsze wydawał mi sie nudnawy, mało interesujący itp, ale już wiem, że nie powinno się oceniac człowieka po prowadzonych wykładach bo na spotkaniu sam na sam był bardzo sympatyczny, pomocny i z poczuciem humoru:) było tak fajnie, że w czwartek idę znów:)skończyć to, co zaczęliśmy:) oczywiście na dalsze konsultacje na temat analizy statystycznej badań pt: system wartości i jakość życia w związkach małżeńskich i kohabitacyjnych...
a tak poza tym, to coraz częściej świeci nade mną słoneczko (oczywiście świeci nad wszystkimi ale jakoś tak podnosi na duchu myśl, że świeci nade mna:P) oby wszystkim świeciło:)))
jakieś słówko?? (3)
8 marca 2006 16.49 czasem zadziwiam nawet sama siebie... oczywiście tym razem mam na myśli pozytywne znaczenie:))
najpierw sama, samiusieńka przeinstalowałam mojego graciarskiego laptopa:) i okazało się, że wcale nie jest taki graciarski, tylko ja za bardzo wierzyłam i ufałam WspaniełemuInformatykowi... teraz okazuje się, że wkręcał mnie jak dziecko i brał za to jeszcze często i dużo kasy... echh...jak kiedyś trafię na lekarza, który tak się będzie znał na leczeniu jak WspaniałyInformatyk na komputerach to ja poproszę od razu mnie dobić... szkoda zachodu na takiego:)
czyli pozbyłam się jednego uzależnienia - od "pomocy" tego dupka:)
w następnej kolejności zadziwił mnie mój M. - wyobraźcie sobie, że osoba, która jest totalnie zerowym użytkownikiem komputera (oprócz oglądania samochodów na allegro i sprawdzania programu TV) może mieć świetny pomysł w sprawie programu, który był (i jest nadal) mi niezbędny, a który w żaden sposób nie chciał mi sie zainstalować...bo skończyła mi się licencja czasowa. Rozwiązanie wiązało się z cofnięciem się w czasie... ale udało się:)) mam program... i wg mojego komputera jestem rok młodsza bo jest rok 2005:) dwie korzyści w jednym:)) lepiej być nie mogło:))
i znowu sama siebie zadziwiłam bo... nauczyłam się obsługi tego programu... zajęło mi to trochę czasu ale to co wiem jak liczyć, to liczę bez problemu:))jutro dowiem się reszty jak liczyć więc zakładam, że jeśli nie wystąpią żadne komplikacje, niedługo będę miała przeprowadzoną WŁASNORĘCZNIE analizę statystyczną moich badań... inna sprawa, że jak narazie nic z nich nie wychodzi, ale taki wynik to też jakiś wynik:))
a już miałam płacić komuś od 300 do nie wiem ilu zł za to żeby mi to zrobił...więc kolejną korzyścią jest to, że na razie oszczędzam... no i czegoś się uczę:))
tak więc słonko nadal świeci, jest prawie 17, a jest jeszcze widno... chyba idzie wiosna....:))
jakieś słówko?? (2)
11 marca 2006 18.21 czemu nigdy nie jest tak jak człowiek sobie zaplanuje???
jakieś słówko?? (6)
14 marca 2006 15.50 no nieeee.... znowu pada śnieg...;[
czy ta wiosna nigdy nie przyjdzie??
a podobno jest globalne ocieplenie... chyba w portfelu elektrociepłowni, która zapewne jako jedyna cieszy się z przedłużającego zimna...
ciekawe kto jeszcze się cieszy z takiej zimy???
jakieś słówko?? (7)
16 marca 2006 22.11 nie wiem czy właśnie nie rozpętałam III wojny uniwerkowej...ech ten mój długi jęzor... ale nie lubię zapyziałych bufonów obrażających wszystkich i wszystko, i obracających w popiół wszystko to czego się nauczyłam się przez całe 5 lat... i nic na to nie poradzę... jakieś słówko?? (3)
21 marca 2006 07.52 zostało mi 10 tygodni do końca... tylko 10... czas mnie goni a ja mam niewiele zrobione... (tzn gwoli wyjaśnienia myślę o studiach:P)... ale wczoraj ostatecznie już skończyłam liczenie moich badań:)) jestem z siebie dumna jak nie wiem co:))
z jednej strony chciałabym żeby czas na chwilę stanął, żebym porobiła to, co mam do zrobienia, ale z drugiej strony ten marzec jest taaaaaki długi... ma aż 5 śród, czwartków i piątków co wyjątkowo boleśnie odczuwa mój portfel... po chwilkę trwającym lutym, marzec ciągnie mi się w nieskończoność... a jeszcze zebrały się trzy urodziny...:) mój portfel ma typowe zaburzenia żołądkowe - nic nie przyjmuje a bardzo dużo oddaje.... to niezdrowe... ale prezenty mam pokupowane, jadą, a ja się cieszę bo dziś lub jutro przyjeżdża Kacha a ja się z nią nie widziałam tyle, że nawet nie pamiętam czy w ogóle się widziałyśmy:) szkoda tylko, że jak ona przyjedzie to ja będę musiała wyjechać... ale przecież wrócę w piątek:))
no i śniegu coraz mniej za oknem (choć nadal go mnóstwo), coraz więcej ciemnych plam pokazuje ziemia...i ja na znak powitania wiosny wrzuciłam kozaki na samo dno szafy i przeskoczyłam w wiosenne butki - jeśli tylko będzie nie za mokro to na pewno nie umrę zamarznięta:)
jakieś słówko?? (2)
27 marca 2006 17.21 No to chyba mamy już wiosnę... tylko czemu taką mokrą?? dobra, wiem już nie narzekam:))
a mi na wiosnę okaleczyli moje drzewa... nie to żebym była z zielonych, ekologów czy coś w tym stylu. Nie. Ja tylko jestem zła bo przyszli faceci ze spółdzielni i poobcinali gałęzie drzew za moim oknem, które są tam odkąd pamiętam. Zasadzili je moi rodzice wraz z sąsiadami w ramach akcji sądziedzkiej, a teraz jakieś przygłupy je poobcinali. Ja rozumiem, że trzeba przyciąć żeby bardziej urosło...ale oni poobrywali i połamali wszystkie gałązki, z których wyrastały liście. Teraz zostały tylko grube konary, a przecież raczej z nich liście nie wyrosną!!!! Teraz z okna mam strasznie przyktu widok bo te gołe drzewa wyglądają jak śmierć... rzeźnicy!!!!! jakieś słówko?? (3)
28 marca 2006 08.33 jakoś tak się wczoraj uniosłam tymi drzewami... ale już się uspokoiłam choć jak patrzę na te ogołocone drzewa to mi się żal robi...
ostatnio w ogóle jakoś nie umiem sie denerwować długo... nawet się już tak nie irytuje... kiedyś M. bardzo często mnie wkurzał, a teraz?? stoicki spokój, nawet jak zrobi coś, na co jeszcze jakiś czas temu wściekłabym się... czyżby to już starość puka do mojej głowy?? a może jakieś totalne zniechęcenie?? niee, nie czuję się zniechęcona... a może znieczulica?? hmm... znieczulica też nie... teraz mam przerost pozytywnych uczuć nad negatywnymi... a może przestałam się przejmować bzdetami i jestem szczęśliwa?? nie wiem, nie wiem... ale ok, koniec tej psychoanalizy własnej...dziadek Freud jest moim idolem, ale na psychoanalizie to ja się wcale nie znam:)
jakieś słówko?? (2)
31 marca 2006 08.57 są takie dni, że kobieta żałuje, że jest kobietą.... ja właśnie taki mam:( niestety popduł mi wszystko - zapowiadał się taki fajny wyjazd do Gdańska:) wczoraj, jeszcze jak jakoś mogłam żyć poszłam sobie na plażę:)) z koleżanką pod parasolem i w słoneczku wypiłyśmy sobie piwko i było cieplusio i fajnie. Dowiedziałam się, że jednak Bóg tegorocznych magistrantów psychologii istnieje:)) wprowadzili nam okres przejściowy:)) nie będę wyjaśniać zawiłości tego okresu ale jest właśnie tak, jak chcieliśmy, jak marzyliśmy, jak pragnęliśmy:)) czyli spod targającego nas wozu, wskoczyliśmy na niego, prosto na kozła wożnicy i teraz to my powozimky naszą przyszłością:)) znowu:)) czyli tak jak powinno być:)
ale wszystko to zagłusza ból wydobywający się z dolnej części mojego podbrzusza...żeby każdy facet miał choć raz w życiu okres... to kolejne moje marzenie do spełnienia:) może teraz Bóg od okresu ??
jakieś słówko?? (2)
|